„Te fikcyjne dźwignie Laporty…”
„Barcelona jedzie inną drogą, na której nie ma ani ograniczeń prędkości, ani zakazów wyprzedzania przy ograniczonej widoczności”, pisze w swoim najnowszym tekście Alfredo Relaño. Hiszpan to emerytowany dziennikarz i były dyrektor dziennika AS od 1996 do 2019 roku, ale ciągle udziela się w mediach. Tym razem Relaño dzieli się swoimi przemyśleniami na temat radosnej rachunkowości w wykonaniu Joana Laporty,

Joan Laporta, prezes FC Barcelona. (fot. Getty Images)
Program Què T’hi Jugues katalońskiego oddziału radia, przykład odważnego i dobrze wykonanego dziennikarstwa, mimo że naraża się na nieprzychylność swojego najbliższego otoczenia (to właśnie stamtąd wyszła informacja o 17 latach płacenia Enríquezowi Negreirze w sztafecie kwartetu Gaspart-Laporta-Rosell-Bartomeu), poinformował wczoraj, że dyrekcja sportowa Barcelony wstrzymuje swoją aktywność, obawiając się, że najnowsza dźwignia finansowa, czyli 100 milionów zaliczki na loże VIP na nowym stadionie, to po prostu fikcja. Trzeba jednak przyznać, że to nikogo nie zaskakuje, bo w tej sprawie wszystko było niejasne.
Laporta zbudował już drużynę, która wygrała mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 2022/2023, dzięki windowaniu wartości spółki-widmo Barça Studios. To był gol, który Tebas puścił między nogami, niezależnie od tego, jak bardzo się denerwuje, kiedy mu się o tym przypomina. W tym roku, aby sfinalizować w styczniu tymczasowe rejestracje Olmo i Paua Víctora, wyciągnął z rękawa 100 milionów euro podchodzące z firmy-widmo na loże VIP. Teraz znajduje się w sytuacji, w której kolejni audytorzy (ostatnim był Crowe Global) nie chcą uwierzyć w tę farsę. A Olmo gra, bo tym razem to Rodríguez Uribes rozłożył nogi.
To ciekawe. Wyższa Rada Sportu cały czas „analizuje sytuację”, by znaleźć argument na usprawiedliwienie nadużycia władzy w celu rejestracji Olmo (i Víctora) i wygląda na to, że nawet dyrekcja sportowa Barcelony w to nie wierzy, bo Barça nie potrafi znaleźć firmy audytorskiej, która zatwierdzi im te bzdury. Na koniec to jest właśnie cały styl Laporty: optymizm, miłe słówka, czarowanie i administracyjne przysługi, bo Barça to przecież Barça, nie opowiadajcie mi tu jakichś bzdur o Negreirze, Barça Studios, audytach i fikcyjnych dźwigniach.
Barcelona jedzie inną drogą, na której nie ma ani ograniczeń prędkości, ani zakazów wyprzedzania przy ograniczonej widoczności.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze