Advertisement
Menu
/ as.com

Sieć skautów, życie w klubowej rezydencji, szkolenie zawodników i trenerów… Tak rekrutuje La Fábrica

Raport dziennika AS na temat sposobu działania najbardziej płodnej akademii w Europie.

Foto: Sieć skautów, życie w klubowej rezydencji, szkolenie zawodników i trenerów… Tak rekrutuje La Fábrica
Kylian Mbappé i młodzi zawodnicy ze szkółki Realu Madryt. (fot. realmadrid.com)

Na złe czasy – wychowankowie. Tak wygląda motto burzliwego sezonu w Madrycie. Burzliwego przez kalendarz, cierpliwość na rynku transferowym i plagę kontuzji – choć niekoniecznie w tej kolejności. Asencio to twarz tego zwrotu. Nie tylko przebił sufit – on go doszczętnie zniszczył. A za nim poszli Jacobo, Lorenzo, Chema, Gonzalo, Diego Aguado i Yáñez – wszyscy już liznęli gry w pierwszym zespole. Siedmiu debiutantów w sumie. A Carlo Ancelotti w tym sezonie powołał aż szesnastu graczy z akademii (do tej grupy dołączają De Llanos, David Jiménez, Víctor Muñoz, Pol Fortuny, Yusi, Mario Rivas, Valdepeñas oraz bramkarze Fran González i Sergio Mestre). Wyróżnienie należy się Joanowi Martínezowi, który zaskarbił sobie sympatię Carletto. To oni są widoczną częścią La Fábriki – akademii, która nigdy nie zamyka drzwi. Najwydajniejszej w Europie w ostatnich 20 latach: 166 jej wychowanków zagrało w pięciu czołowych ligach kontynentu. A pod powierzchnią tego lodowca kryje się znacznie więcej. Prawdziwa kopalnia, opisuje AS.

Zaczyna się już od rekrutacji. Bo siatka Realu rozciąga się na cały kraj i poza jego granice. Mimo to większość nowych twarzy w La Fábrice to dzieciaki z hiszpańskiego futbolu. Ze względu na bliskość… i przepisy FIFA. Artykuł 19 Regulaminu w sprawie Statusu i Transferu Zawodników FIFA mówi jasno: „Międzynarodowe transfery zawodników są dozwolone tylko po ukończeniu przez nich 18 lat”. Dlatego rola Juniego Calafata (szefa skautingu) i jego sieci w odniesieniu do akademii ogranicza się do wyjątków. To młodzi zawodnicy stojący już na progu profesjonalizmu (muszą mieć ukończone 18 lat) i wykazujący potencjał do szybkiego wskoczenia na najwyższy poziom – jak Vinícius Tobias. Albo wręcz diamenty gotowe od razu na elitę – jak Vinícius, Rodrygo czy Reinier (którzy tylko przelotnie pojawili się w Castilli), czy też Endrick. To formalnie wciąż transfery zawodników „do rozwoju”, ale kontekstem są już potrzeby pierwszej drużyny, zauważa AS.

Sieć skautów
Zdecydowana większość z ponad 300 zawodników tworzących dziś strukturę akademii Realu, podzielonych na 17 drużyn (od debiutantów, przez trzy poziomy prebenjamín, benjamín, alevín, infantil, cadete i juvenil, aż po Real Madryt C i Castillę), pochodzi z hiszpańskiego rynku. To efekt ogromu pracy, raportów i obserwacji meczów. Największe „mięśnie” są oczywiście w stolicy. – Tu nie może nam umknąć nikt – śmieje się jedno ze źródeł. Niemal połowa skautów ma bazę w Madrycie. Ale sposób działania jest wszędzie podobny. Bo w każdej wspólnocie autonomicznej działa co najmniej jeden ośrodek obserwacyjny Realu, a w rejonach o dużej produkcji talentów – jak Andaluzja czy Katalonia – jest ich nawet trzy, cztery, donosi AS.

Skauci wychwytują talenty sami lub dostają cynk – czasem od kogoś spoza klubu. Te sygnały są omawiane na cotygodniowych spotkaniach, na których ustala się listę meczów do obejrzenia. Jeśli ktoś zwróci uwagę, przechodzi pierwszy filtr. Ale nie ostatni. Tu do akcji wkraczają koordynatorzy. Na poziomie krajowym Real ma ich pięciu – z pełną swobodą działania. Dodatkowo inny specjalista odpowiada za północ kraju. To „Faza 2”. Bo „Faza 3” to osoba, która dziś znajduje się pod znakiem zapytania. Dotąd był nią Andrés Pardo, szef krajowego skautingu, ale Leganés już praktycznie pozyskał go jako dyrektora sportowego. Brakuje jedynie ogłoszenia. To istotna strata, którą Real najpewniej załata awansem kogoś z wewnątrz, informuje AS.

Faza końcowa
Pardo był prawą ręką Manuela Fernándeza, dyrektora akademii, który ściągnął go w 2021 roku z Villarrealu. Prawdziwy łowca talentów z uznaniem w całej Hiszpanii – to on stał za transferami takimi jak ten Joana Martíneza. Nic dziwnego, że zwrócił uwagę Leganés. I choć jego odejście to cios, niesie za sobą też przesłanie: „Akademia nie wypuszcza w świat tylko piłkarzy…”. Bo Pardo dołącza do grona takich nazwisk jak Luis García czy Pau Quesada, którzy również wykorzystali Real Madryt C jako trampolinę do poważnych projektów – García prowadził kiedyś Espanyol, a Quesada dziś pracuje u boku Paolo Vanolego w Torino, przypomina AS.

Jeśli po przejściu przez cały ten system pojawia się jeszcze jakaś wątpliwość, wtedy do gry wchodzi sam Manu Fernández – to „Faza 4”. To moment, w którym wszystkie zebrane dane trafiają do jednego miejsca. Komunikacja jest tu kluczowa – właśnie ona cementuje pracę La Fábriki. Dzięki niej stale powiększana jest baza danych, w której znajdują się szczegółowe notatki o zawodnikach w każdym wieku. I dzięki której można z przekonaniem stwierdzić, czy dany gracz może być „do wzięcia” – ze względu na talent i kontekst. Choć czasem ten pierwszy przeważa nad drugim. Tak było z Gülerem – wiedziano, że nie do końca pasuje, że czas nie jest idealny… ale nie chciano przepuścić takiej okazji. Zwykle jednak selekcja odbywa się wcześniej – i dotyczy jasno określonych profili, których potrzebuje dana drużyna. W porozumieniu z trenerami – przed sezonem lub już w jego trakcie, opisuje AS.

Wypożyczenia – opcja traktowana z dystansem w Valdebebas
W Realu wypożyczenia się zdarzają, ale nie są regułą. To rozwiązanie, na które w Valdebebas patrzy się z ostrożnością i szacunkiem. Rzadko spotykane na początkowych etapach szkolenia, nieco częstsze na końcowych – ale bez przesady. Powód jest prosty: chodzi o to, by nie zahamować rozwoju zawodnika. Klub woli mieć nad nim pełną kontrolę. Jednym z powodów, dla których reaktywowano drużynę Real Madryt C, było właśnie zapobieżenie odpływowi zawodników między zespołami Juvenil A i Castillą. Jeśli wiadomo, że piłkarz będzie grał, wypożyczenie zostaje zaakceptowane, donosi AS.

W ostatnich latach na znaczeniu zyskał model 50/50, w którym Real dzieli się prawami do zawodnika po równo z klubem docelowym. To rozwiązanie bezpieczniejsze – bo gdy coś idzie nie tak, klub wypożyczający chętniej sięga po „swoich”. Przykładem może być nieudane wypożyczenie Takefusy Kubo do Villarrealu. Dlatego czyste wypożyczenia rozważane są tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy relacje między klubami są dobre i istnieje przekonanie, że taka współpraca przyniesie wszystkim korzyści, zauważa AS.

Tak było z Mario Martínem, który w Valladolidzie rozegrał ponad 1500 minut i wyszedł w pierwszym składzie 17 razy, oraz z Álvarem Rodríguezem – strzelił trzy gole w 838 minutach gry w Getafe, które regularnie stawia na zawodników z La Fábriki. To dwa przykłady udanych wypożyczeń do Primera División. Podobnie Reinier, Obrador i Marvel – wszyscy odgrywają ważne role, jeśli zdrowie pozwala, w odpowiednio Granadzie, Deportivo i Kordobie, grając w Segundzie. La Fábrica nie stroni od wypożyczeń, ale podchodzi do nich z dużą rozwagą, stwierdza AS.

Ponad 300 zawodników w akademii, z czego 50–70 mieszka w ośrodku
Tak trafia się do Valdebebas. Część chłopaków – głównie z Madrytu – pojawia się tam jedynie na treningi i korzysta z obiektów (posiłki, siłownia, regeneracja). Inni mieszkają na miejscu. Spośród ponad 300 piłkarzy, od 50 do 70 (nie licząc koszykarzy, gdzie odsetek jest znacznie większy) mieszka w klubowej rezydencji. To przestrzeń zaprojektowana nie tylko do odpoczynku, ale i do edukacji. Pracują tam nauczyciele i wychowawcy, by wspierać rozwój chłopców poza boiskiem. Real bardzo pilnuje edukacji, choć oczywiście z indywidualnym podejściem. Nie każdy musi chcieć czy móc zrobić karierę naukową, ale obowiązkowe wykształcenie musi być ukończone. Potem klub pomaga wybrać ścieżkę – jedni idą na studia, inni kończą szkoły zawodowe lub średnie. – Wychowujemy piłkarzy, jasne, ale przede wszystkim ludzi – to hasło, które często się powtarza, informuje AS.

Co roku zdarza się przypadek zawodnika, który odchodzi, bo nie potrafi dostosować się do wartości, jakie wyznaje klub. Najpierw próbuje się pomóc, ale jeśli ktoś nie spełnia wymogów także poza boiskiem, szuka się rozwiązania. To marginalne przypadki, ale mają miejsce. I wtedy drogi się rozchodzą. W klubie mocno podkreślają: gracz Realu Madryt to gracz Realu przez całą dobę. Do tego dochodzi kwestia zaangażowania. Jeśli ktoś nie przykłada się do codziennej pracy, to widać to później na boisku. – Dlatego tak ważne są postacie jak Nacho, Carvajal, Modrić, Kroos czy kiedyś Casemiro. Nie wszyscy muszą być wychowankami, ale wszyscy są wzorami postępowania. To do nich porównuje się młodych, stwierdza AS.

Fábrica... trenerów
W tym procesie rozwoju równie kluczowa jest postać trenera. To oni są nośnikiem klubowego przekazu. Dlatego również trenerzy przechodzą kursy metodologiczne, by pracować według wspólnych zasad. We wszystkich aspektach. Duży nacisk kładzie się na słynne „DNA Realu Madryt”. – Tu się naprawdę pracuje – słychać w Valdebebas. Ćwiczenia, które wykonują młodzi zawodnicy na treningach, nie są przypadkowe – odpowiadają wspólnym założeniom opracowanym przez klub.

Na przykład: częste są gierki po 10 minut, rozpoczynające się od wyniku 0:2 dla jednej z drużyn. To norma. – Remontady nie biorą się znikąd. Jeśli ćwiczysz to miesiącami, potem nie trzeba już niczego tłumaczyć… – wyjaśniają w akademii. To wszystko dzieje się poza światłami reflektorów. Aż w końcu wybucha talent. – Za eksplozją taką jak w przypadku Asencio stoi ogrom pracy w cieniu – mówią ci, którzy znają Valdebebas od środka, podsumowuje AS.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!