Advertisement
Menu

Rozliczenie ascezy

Jak zgodnie podają różne źródła, blisko połowa Polaków żyje od pierwszego do pierwszego.

Foto: Rozliczenie ascezy
Kylian Mbappé i Jude Bellingham. (fot. Getty Images)

Cel na sierpień? Pozostać przy życiu do września. Cel na wrzesień? Pozostać przy życiu do października. Cel na październik? Pozostać przy życiu do listopada. Cel na listopad? Pozostać przy życiu do grudnia. Cel na grudzień? Nie spieprzyć sobie świąt i przetrwać do stycznia. Gdyby ktoś nie domyślił się, jakie były cele na styczeń i luty, to chodziło w skrócie o to, by pozostać przy życiu do kolejno lutego i marca. 

Można by odnieść wrażenie, że bieżący sezon w wykonaniu Realu Madryt w znacznej mierze przypomina losy przeciętnego, utrapionego codziennością człowieka, mającego na utrzymaniu rodzinę i zarabiającego najniższą krajową, który wyzyskiwany przez państwo i system na prawo i lewo usiłuje jedynie utrzymać się na powierzchni, nierzadko już wyłącznie dzięki resztkom własnej niezłomności oraz wyrobionej przez długie lata zdolności przetrwania. „Żyję… ale co to za życie?”, można by sobie pomyśleć w pewnym momencie. No bo ileż można? Refleksja ta byłaby jak najbardziej na miejscu, gdyby nie jeden fakt. W przeciwieństwie do wielu (większości?) innych klubów Królewscy dobrowolnie weszli na ścieżkę ascezy. Ma ona bowiem w zamyśle umożliwić im osiąganie wyższych celów. Tak byśmy po kilku miesiącach patologicznego skąpstwa i oszczędzania mogli wejść do sklepu i stwierdzić „chcę to, to i to”. Taką narracją przynajmniej jesteśmy nieustannie od długich miesięcy karmieni. 

Teraz przychodzi jednak czas, by przekonać się, jak dalece jest ona prawdziwa. Po każdym kolejnym wątpliwie miłym dla oka meczu wygodnie powtarza się, że forma ma przyjść dopiero na wiosnę. Niejednokrotnie wyobrażamy sobie wtedy, jak to wypytujemy wszystkich dookoła, kto jest debeściak, doskonale wiedząc, że chodzi o nas. Wiosna ma jednak to do siebie, że w końcu faktycznie przychodzi, a wraz z nią legendarna kluczowa faza sezonu, o jakiej według niektórych źródeł pierwsze wzmianki pojawiły się na zaginionej kamiennej tablicy dołączonej do tych z otrzymanych przez Mojżesza Dekalogiem.  

20 marca wiosna oficjalnie się rozpoczęła. Młodzież poszła starym zwyczajem na wagary, a piłkarze Realu w większości kolejną porę roku tradycyjnie powitali w trakcie zgrupowań reprezentacji. Począwszy od dzisiejszego starcia z Leganés przychodzi jednak czas konkretnych weryfikacji. Łatwiej było wybaczać wpadki, kiedy okazji do rehabilitacji nie brakowało. Parafrazując klasyka, „to się wyklepie”. Teraz o nawijanie makaronu na uszy będzie już zdecydowanie trudniej. Margines błędu jest już bowiem bardzo wąski. Rywalizacja w La Lidze należy do najbardziej zaciętych od lat, za chwilę w Pucharze Króla ważyć się będą losy awansu do finału, a w Lidze Mistrzów coś nam podpowiada, że drugi tak fatalny mecz, jak rewanż z Atlético, zwyczajnie nie przejdzie, nawet jeśli Arsenal przez długie lata także słynął z genu przegrywa. 

Dotarliśmy do momentu, w którym przekonamy się, czy naprawdę do tej pory obserwowaliśmy jedynie realizację wyjątkowo misternego planu, czy jednak po prostu skutecznie wmawialiśmy sobie, że prawdziwy Real Madryt dopiero objawi nam swe prawdziwe oblicze, choć w rzeczywistości oglądaliśmy je w każdym tygodniu od połowy sierpnia do marca. Nie twierdzimy, że wraz z początkiem astronomicznej wiosny Królewscy nagle zaczną walić przewrotkami po wrzutkach piętką, bo byłoby to bardzo naiwne. Proces przemian pór roku również nie jest raptowny. Ptaszki nie przylatują od razu, a kwiatki nawet wiosną również potrzebują czasu, by rozkwitnąć (choć te z doniczki Michała Probierza nie wyrosły ani w Cracovii, ani w reprezentacji). Nie o styl jednak się tu rozchodzi. Nie w futbolu, w którym dziś hasła „szybciej”, „dłużej” i „silniej” stoją nieporównywalnie wyżej od „piękniej”.

Najważniejsze jest to, czy w dotychczasowym podejściu tkwił sposób. To, czy przy niezaprzeczalnym potencjale piłkarskim takim życiem od pierwszego do pierwszego i przepychaniem kolejnych dni siłą woli można koniec końców nie tyle jedynie uniknąć zderzenia ze ścianą, ile osiągnąć coś wielkiego.  

* * *

Mecz z Leganés rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale Eleven Sports 1 w serwisie CANAL+ Online.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!