Juanito, Real Sociedad i długie 90 minut na Bernabéu
31 marca 1982 roku wciąż jeszcze nie znano jednego ze zdań, które w najlepszy sposób opisuje mistyczną aurę Santiago Bernabéu. Dopiero trzy lata później Juanito łamaną włoszczyzną przestrzegł Inter, że wynik 2:0 niczego nie przesądza, a „90 minut na Bernabéu trwa bardzo długo”.

Juanito. (fot. Getty Images)
Legendarny piłkarz Królewskich nie odgrażał się dla samego odgrażania. Nawet jeśli obiekt Realu wciąż jeszcze nie uchodził wprost za wywołujący pętającą nogi tremę, to jednak widział już wcześniej niesamowite remontady. Dość wspomnieć o odrobionym 0:4 w krajowym pucharze z Las Palmas, czy odwróceniu losów rywalizacji w dwumeczu z Celtikiem 19 marca 1980 po porażce na wyjeździe 0:2.
Wspomnianego we wstępie ostatniego dnia marca 1982 roku Real potrzebował odrobić straty z pierwszej potyczki półfinałowej w Pucharze Króla. Z założenia zespół nie musiał zdobywać się na heroiczny wyczyn, ponieważ w pierwszym meczu przegrał zaledwie 0:1. Problemem był rywal, czyli Real Sociedad. Baskowie prowadzeni przez Alberto Ormaentxeę byli aktualnym mistrzem Hiszpanii i znajdowali się na drodze do powtórzenia sukcesu, co zresztą im się udało, przypomina w swoim dzisiejszym historycznym tekście MARCA.
10 marca ekipa z San Sebastián pokonała Królewskich po golu Satrusteguiego strzelonym po godzinie gry. Goście przyjechali do Madrytu z nastawieni na to, że sezon zwieńczą dubletem. Wcześniej odpadli bowiem z Pucharu Europy już w pierwszej rundzie z CSKA Sofia (0:1 i 0:0). Przed półfinałowymi starciami z Realem Madryt Real Sociedad dwukrotnie musiał udać się do Bilbao, by najpierw w pierwszej rundzie rozprawić się z rezerwami Athleticu (3:1 i 1:0), a następnie już w ćwierćfinale z pierwszym zespołem (0:1 na San Mamés oraz 3:2 u siebie i awans po karnych).
Jak zaznacza MARCA, Real Sociedad przechodził w tamtych latach przez swoje najlepsze lata w historii. Real Madryt natomiast wił się w konwulsjach po kompromitacji w Pucharze UEFA, gdzie po wygranej 3:1 u siebie z Kaiserslautern przegrał w rewanżu 0:5, a potyczkę kończył w ósemkę. Bezpośrednio przed drugim spotkaniem z Sociedad w Pucharze Króla drużyna przegrała jeszcze w lidze z Las Palmas 0:1. Sytuacja w stolicy była bardzo napięta, a głową za to zapłacił trener Vujadin Boškov.
– Trener może płakać, krzyczeć, wymagać i nawet przepraszać. Nie może natomiast strzelać goli – cytuje słowa szkoleniowca po przegranej z Kanaryjczykami MARCA. Boškov zdawał sobie sprawę, że zespół był podzielony na jego zwolenników i przeciwników. 30 marca na praktycznie kilka godzin przed rewanżem z Sociedad jugosłowiański trener pożegnał się z piłkarzami, nie mogąc powstrzymać płaczu. – Prezes powiedział mi, że jeśli chcę się podać do dymisji, przyjmie ją – zdradził. Bardziej niż sugestia była to jednak usilna prośba sternika Los Blancos. Największy problem w drużynie Boškov miał z Miguelem Angelem. – Doskonale wie, jak bardzo mu pomogłem. Kiedy objąłem zespół, grał jak kulawy – twierdził. Sam bramkarz (zmarł w lutym 2024 roku na stwardnienie zanikowe boczne) bez ogródek publicznie przyznawał natomiast, że odejście Boškova go cieszy.
– Nic nie zyskaliśmy na odejściu Boškova, ale atmosfera była nieznośna – zapewniał prezes De Carlos pytany o pożegnanie ze szkoleniowcem. Przed pierwszym gwizdkiem rewanżu z Realem Sociedad mówiono tylko o tym, że zespół poprowadzi Luis Molowny, a od kolejnego sezonu zastąpi go nie kto inny, jak Alfredo Di Stéfano. Wynik 0:0, który premiował awansem gości, utrzymywał się do 89. minuty. W końcu jednak strata Ufarte przy próbie wyprowadzenia kontry skończyła się akcją bramkową dla Realu Madryt. Autorem trafienia był Juanito. W dogrywce nie padły kolejne bramki, przez co losy dwumeczu rozstrzygnąć musiały rzuty karne. W szóstej serii pomylił się Murillo, a po stronie gospodarzy do siatki trafił Ito. W finale Królewscy zmierzyli się ze Sportingiem Gijón w Valladolid i sięgnęli po trofeum.
Po ostatnim gwizdku Juanito nie wahał się zadedykować gola byłemu już trenerowi. – Tę bramkę dedykuję Boškovowi. Ten triumf był możliwy dzięki niemu. Nie można o tym zapominać – cytuje na koniec MARCA.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze