Maffeo: Vinícius? Jak połączysz ogień z ogniem, to wychodzi płomień, prawda?
Pablo Maffeo udzielił wywiadu w programie El Partidazo na antenie Cadena COPE. Przedstawiamy niemal pełne tłumaczenie tej rozmowy.

Vinícius Júnior i Pablo Maffeo. (fot. Getty Images)
(…)
Masz 27 lat i zauważyłeś pewnie, że w ostatnich dwóch sezonach twoja popularność w Hiszpanii mocno wzrosła. Jesteś teraz znanym zawodnikiem.
Tak, to prawda. Ostatnio trochę bardziej to odczuwam.
Zawsze byłeś tak waleczny na boisku, jak cię teraz wszyscy znają?
Tak, kiedy wchodzę na boisko, zawsze taki jestem. Poza nim jestem bardzo spokojny, ale na murawie nie lubię przegrywać, a już na pewno nie lubię, gdy ktoś się ze mnie naśmiewa. To dość wybuchowa mieszanka.
Ale ktoś się z ciebie naśmiewa?
Nie, ale jak ktoś próbuje mnie podpuścić, to ja też się odgryzam. To normalne.
Przejdźmy do sedna. Kiedy grasz przeciwko Viníciusowi, to już przed meczem nastawiasz się na starcie, czy wręcz przeciwnie – starasz się uspokoić sytuację? Bo mam wrażenie, że od razu wychodzisz na boisko „rozgrzany”.
To jak z ogniem – jak połączysz ogień z ogniem, to wychodzi płomień, prawda? No i tyle.
Ale co, chcesz powiedzieć „tak” czy „nie”?
Powiedz mi wprost, co chcesz wiedzieć.
Czy przed meczem z Viníciusem czujesz, że już w szatni serce bije ci szybciej, bo wiesz, że będzie ostro?
Jeśli pytasz o kontrowersje – nie. Jeśli pytasz o motywację do gry – oczywiście. Gra przeciwko Realowi Madryt zawsze jest czymś wyjątkowym, tak jak przeciwko Barcelonie czy Atlético. Ale ja traktuję wszystkich rywali tak samo. Różnica polega na tym, że kiedy gram z Realem, to wszystko jest bardziej nagłaśniane. Ale ja mam spięcia z każdym skrzydłowym, z którym się mierzę. Tyle że Real i Barça zawsze są na świeczniku.
Masz większą „manię” na punkcie Realu niż Barcelony?
Nie chodzi o to, że mam jakąś manię na punkcie Realu czy Barcelony…
No to już, powiedz, że tak!
No ale serio, jeśli miałbym większą „manię” na punkcie Realu niż Barcelony, to co za różnica? To są wielkie kluby i każda sytuacja, w której coś się dzieje, trafia od razu do mediów. Jeśli to samo stałoby się w meczu z Mallorcą, Osasuną czy Getafe, nie byłoby takiego rozgłosu.
Ale przyznaj, że lubisz „dawać mięso” mediom, co? Że jak chcą nagłówków, to je dostają?
No jasne! Lubię, i tyle. Ale prawda jest taka, że wiele rzeczy zostało wyrwanych z kontekstu.
Dobra, to powiedz mi, co zostało wyciągnięte z kontekstu?
Na przykład to, że powiedziałem, iż „Vinícius nie wytrzymałby ze mną 10 sekund”. W mediach poszedł nagłówek: „Znokautowałbym Viníciusa w 10 sekund”. Ale ilu ludzi obejrzało całe nagranie?
A to było wtedy, kiedy poszedłeś do podcastu, prawda?
Tak, byłem w jednym podcaście w listopadzie, a nagle temat wypłynął trzy miesiące później, akurat przed meczem z Realem.
No tak, to słabe zagranie ze strony kogoś, kto to wyciągnął. Ale wiesz, kontekst jest taki, że mówiłeś wtedy, że Vinícius nie wytrzymałby z tobą 10 sekund, a rozmowa była o boksie.
Ale widziałeś ten podcast? Cały?
Nie, całości nie oglądałem.
No właśnie, polecam obejrzeć i wtedy ocenić, w jakim kontekście to powiedziałem.
A pamiętasz ten moment, kiedy na treningu pokazywałeś rękami liczby 5 i 2? To miał być jakiś sygnał o wyniku meczu?
Nie, to tylko zdjęcie, nic więcej.
No to może urodziny kogoś z rodziny? Może coś symbolicznego?
Nie, po prostu bawiłem się z kolegami z drużyny. Ale potem zobaczyłem zdjęcia i pomyślałem: „Rany, faktycznie, to wygląda jak 5 i 2!”.
(…)
Kto najszybciej się podpala? Kogo najłatwiej wyprowadzić z równowagi?
No zgadnij!
Vinícius?
Tak, myślę, że tak.
A Iván Alejo?
Ooo, Alejo też! To też niezły zawodnik pod tym względem.
Opowiedz nam o tej sytuacji z Messim. To prawda, że powiedział do ciebie: „Idziesz za mną nawet do toalety?”
Przez cały mecz było spokojnie, ale na początku był trochę zirytowany, bo miałem go kryć indywidualnie. Powiedziałem mu, że tak, że takie dostałem polecenie. Początkowo się wkurzył, ale kiedy strzelili nam trzy bramki, już mu przeszło.
Pamiętam to! To było niesamowite! Byłeś wtedy bardzo młody, nie? Ile to lat temu?
O wiele więcej! Miałem chyba 18 albo 19 lat, to był mój pierwszy sezon w La Lidze.
A jak ci się grało przeciwko Bellinghamowi?
Wszyscy są super! Naprawdę, wszyscy to świetni ludzie, bardzo szanujący innych.
Nawet gracze Realu Madryt?
Tak, jasne! Sami dżentelmeni!
Przestańcie go podpuszczać!
Wiesz, co jest problemem? Jeśli powiem to, co naprawdę myślę, od razu robi się z tego wielka sprawa.
Czyli co, przychodzisz na wywiad i mówisz rzeczy, których nie myślisz?
Nie, ale przyszedłem tutaj, żeby mówić o sobie, a nie o Realu Madryt.
No dobrze, ale znamy cię również z twoich zachowań na boisku. Wczoraj na przykład rozmawiałem z Cubarsím i mówił, że nie przejmuje się, gdy rywale nazywają go „gówniarzem” czy mówią: „Co ty tu robisz?”. Mówi, że się tylko śmieje.
No i ja też się śmieję! Po prostu nie chcę nakręcać tematu, jak to się dzieje zawsze – wy zadajecie pytania, ja odpowiadam, a potem to ja jestem tym, który wychodzi źle.
Ale co, twoi koledzy z drużyny radzą ci, żebyś trochę się uspokoił?
Nie, nic mi nie mówią. Wiedzą, jaki jestem i niczego nie będę zmieniał. Na boisku zawsze będę walczył i się droczył, ale nie będę już dawał wam tematów do rozmów.
Czyli nie chcesz już więcej opowiadać o Viníciusie, Bellinghamie, Realu, Barcelonie…
Właśnie.
Ale nie denerwuj się!
Nie denerwuję się!
No ale musisz zrozumieć, że byłeś bohaterem wielu kontrowersyjnych sytuacji.
I jeśli znowu mnie poniesie, to tak samo powiem komuś, że jest płaczkiem, albo że ma piłkę plażową, albo rzucę coś innego. Ale nie będę potem o tym gadał w mediach.
Czyli na boisku będziesz taki, jaki jesteś, ale poza nim nie chcesz tego podsycać?
Dokładnie.
A jak traktują cię kibice na innych stadionach?
Jak zawsze – jest kilku idiotów, którzy coś pokrzyczą, ale ogólnie dobrze mnie traktują.
A to w ogóle na ciebie wpływa? Przejmujesz się tym?
Nie, zupełnie. Wiem, jak to działa.
Niektórzy piłkarze wręcz się tym napędzają, jak na przykład Piqué, który uwielbiał być wygwizdywany.
Tak, niektórym to pomaga, ale ja mam to gdzieś. Wracam do domu i śpię spokojnie.
À propos, masz włoskie i argentyńskie korzenie, prawda?
Tak, mój tata jest Włochem, mama Argentynką.
A urodziłeś się w Sant Joan Despí, w Katalonii. Czyli mógłbyś grać dla Argentyny, Hiszpanii i Włoch?
Tak, mam trzy paszporty.
Argentyna cię powołała, ale nie zadebiutowałeś, prawda?
Tak, byłem na zgrupowaniu, ale nie zagrałem.
Czyli nadal możesz wybrać?
Tak.
I kogo byś wybrał?
To już mówiłem miesiąc temu – Argentynę. Jeśli miałbym wybór między Hiszpanią a Argentyną, nie wybrałbym Hiszpanii.
Hiszpania nigdy się z tobą nie kontaktowała?
Byłem na kadrze U-21, ale potem nic. Myślę, że moje konflikty z Realem Madryt mogły mieć na to wpływ.
Myślisz, że to cię oddaliło od reprezentacji Hiszpanii?
Tak, oczywiście. Spójrz na Raillo – zasłużył na powołanie, a zamiast niego wzięli kogoś, kogo nawet nie znam.
Nie znasz go, bo nie oglądasz meczów?
Właśnie.
Nie oglądasz w ogóle piłki?
Nie, nie lubię oglądać meczów.
Nawet Ligi Mistrzów?
Jeśli oglądam, to tylko ze znajomymi, ale bardziej dla towarzystwa i jedzenia niż dla samego meczu.
A Mundial? Mecze Argentyny?
Też nie.
Nie oglądasz piłki nożnej? To co oglądasz?
Seriale, filmy… Ale zazwyczaj nie mam na to czasu.
Zawsze jesteś z przyjaciółmi, na treningu albo zajmujesz się psem. Czyli w ogóle nie oglądasz sportu w telewizji?
Nie, nie oglądam żadnych sportów.
Nawet boksu?
Może boks czasem, ale generalnie nie. Uprawiam różne sporty, większość mi jakoś wychodzi, ale nie oglądam ich.
To niesamowite! Facet, który ma talent do gry w La Lidze, a nie lubi oglądać piłki…
Wcale nie jestem jedyny! Jest wielu świetnych piłkarzy, którzy nie oglądają meczów.
Ale jak trener pokazuje wam nagrania rywali, to co, dla ciebie to męka?
Na szczęście Jagoba puszcza krótkie analizy. Ale jak trafiłem na trenera, który robił godzinne sesje wideo, to myślałem: „O rany, serio?”.
I co wtedy robisz?
Mam obok Copete, więc pytam go: „A ten to kto?”.
Czekaj, czekaj… Ty grasz mecze i nie znasz niektórych rywali?
No znam ich, bo gram przeciwko nim od lat. Ale jak ktoś przychodzi z Anglii albo zmienia klub, to często się orientuję dopiero przed meczem.
Czyli jak widzisz kogoś i myślisz: „Hej, przecież był w Betisie, a teraz jest w Valencii”, to dopiero wtedy to do ciebie dociera?
Dokładnie! Copete mnie ochrzania, że jestem nieogarnięty w takich sprawach.
A Aguirre robił długie analizy wideo?
Tak, jego sesje trwały godzinę. To było trochę za długo.
Jak się z nim dogadywałeś?
Bardzo dobrze, zawsze miałem dobre relacje z trenerami i kolegami z drużyny. Jestem typem żartownisia, więc łatwo się dogaduję.
A z Arrasate? Był kluczowy w twoim pozostaniu na Mallorce?
Nie wiem, czy chodziło o oferty, ale na początku sezonu chciałem odejść. Powiedziałem mu to od razu, ale on poprosił, żebym się jeszcze zastanowił. W końcu zostałem i jestem mu wdzięczny. Wiedział, jak do mnie dotrzeć.
Słyszałem, że Betis cię chce.
Też to słyszałem.
Masz już podpisany kontrakt?
Nie, nic nie podpisałem.
A powiedziałbyś mi, gdybyś podpisał?
Jasne!
Więc na razie skupiasz się na dokończeniu sezonu?
Tak, w zeszłym roku powiedziałem, że chcę odejść, ale to było błędem. Myślałem tylko o tym i to mnie przytłoczyło. Teraz jestem spokojny. Jeśli coś się wydarzy latem, to się wydarzy.
Dlaczego chciałeś odejść?
Nie czułem się dobrze – ani fizycznie, ani mentalnie. Miałem kontuzję i po prostu czułem, że powinienem zmienić otoczenie.
Dobra, Pablo, jesteś super szczery. To się ceni.
No właśnie!
W szatni podobno cały czas żartujesz?
Tak, to prawda. Ostatnio ukryłem samochód Valeriego na drugim końcu ośrodka treningowego, akurat jak lało jak z cebra. Był trochę wkurzony!
Ukradłeś mu kluczyki z szafki?
Tak! Miał sesję regeneracyjną, więc wziąłem kluczyki i schowałem auto.
Masz rodzinę? Dzieci?
Tak, mam sześcioletnią córkę.
Dziś był Dzień Ojca, świętowałeś?
Tak, spędziłem go z nią, dostałem prezent, więc jestem szczęśliwy.
A mieszka z tobą?
Nie, jestem po rozstaniu, ale mam z jej mamą dobre relacje i często ją widuję. To najważniejsze.
Oczywiście! Najważniejsze, żeby dziecko czuło miłość obu rodziców. A jutro co będziesz robić?
Spędzę czas z córką, a jak wróci do mamy, wrócę do mojej rutyny.
Czyli mecz Holandia – Hiszpania cię nie interesuje?
Ani trochę.
Wolisz obejrzeć mecz Atlético Baleares niż Holandia – Hiszpania?
Haha, nie, nie oglądam ani jednego, ani drugiego.
A kto według ciebie powinien dostać Złotą Piłkę?
Muriki.
No tak, jego przynajmniej widzisz codziennie. A Raphinha?
Tak, też ma świetny sezon.
No dobra, Pablo, dzięki za rozmowę! Może wpadniesz kiedyś jako komentator?
Haha, zobaczymy.
Wiesz, kim jest Maldini?
Tak, ten łysy! Ale mówią, że nie trafia w żadną prognozę.
No i masz, teraz on cię za to skrytykuje!
Spoko, nie pierwszy raz.
Okej, dzięki za wywiad! Odpoczywaj i miłego wieczoru.
Dzięki, nawzajem!
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze