Advertisement
Menu
/ relevo.com

Czarna skrzynka Realu Madryt ujawnia, że Carlo Ancelotti stracił kontrolę nad drużyną

Królewscy po szalonym remisie 4:4 z Realem Sociedad zapewnili sobie miejsce w finale Pucharu Króla, ale mimo początkowej przewagi, znaleźli się w poważnych tarapatach, które uwypukliły największe bolączki drużyny Carlo Ancelottiego.

Foto: Czarna skrzynka Realu Madryt ujawnia, że Carlo Ancelotti stracił kontrolę nad drużyną
Carlo Ancelotti. (fot. Getty Images)

Santiago Bernabéu ponownie doświadczyło nieoczekiwanego chaosu, będąc świadkiem niesamowitych piłkarskich uniesień przy okazji kolejnej remontady. Madrycka publiczność wygwizdała swoich ulubieńców, przeżuwała już gorycz tragedii, a ostatecznie świętowała z bezgraniczną radością gola Antonio Rüdigera, który zapewnił im bezpośredni awans do finału Pucharu Króla w Sewilli, w oczekiwaniu na to, co stanie się w konfrontacji Atlético Madryt z Barceloną na Metropolitano.

Jednak mecz Realu Madryt z Realem Sociedad znów pozostawił po sobie długą listę spraw budzących niepokój, zauważa Javier Rodríguez Pascual z portalu Relevo, szerzej znany jako Rodra. Poziom koncentracji i zaangażowania drużyny, problemy w defensywie, luki w ustawieniu, słaba gra i poczucie wzajemnego niezrozumienia między trenerem a jego crackami. Tym razem wszystko skończyło się kolejnym błogosławionym szaleństwem, ale madridistas obawiają się, że następnym razem karta może się odwrócić na niekorzyść.

„To był rozrywkowy mecz z wieloma golami, wieloma błędami i wieloma dobrymi rzeczami. Jadę do domu z wypełnionym celem – jesteśmy w finale. Kolejny raz. I idziemy dalej, bo nie mamy czasu, by za dużo myśleć. Jak mówię, dużo dobrych rzeczy i dużo błędów, ale na końcu wypełniliśmy zadanie”, tak brzmiała pierwsza analiza Carlo Ancelottiego na konferencji prasowej po wtorkowym starciu.

Głównym problemem Królewskich było podejścia do tego spotkania. Rozpoczęli, tracąc gola, jakby grali o nic, i obserwowali jak na dziesięć minut przed końcem Sociedad objął prowadzenie w dwumeczu. Po raz kolejny obudzili się dopiero wtedy, gdy mieli już pętlę na szyi. Szkoleniowiec z Reggiolo wciąż nie potrafi przekonać swoich zawodników do wychodzenia na boisko z minimalnym wymaganym poziomem intensywności, wskazuje dziennikarz.

Następna kwestia – katastrofa w defensywie. Los Blancos stracili cztery gole z Realem Sociedad, jednym z najmniej skutecznych w ofensywie zespołów w całej La Lidze. W ciągu zaledwie jednej potyczki – i to na Bernabéu, z awansem do finału na szali – Baskowie zdobyli 15% wszystkich swoich ligowych bramek z tego sezonu, wylicza redaktor Relevo.

Sztab trenerski Realu wciąż nie rozwiązał problemu Lucasa Vázqueza, który jest stałym celem ataków rywali. Dziennikarz wymienia ponadto, że u Asencio zaczynają być widoczne braki w grze poza swoją nominalną pozycją, Camavinga zawiódł na całej linii na lewej obronie, a Alaba strzelił dwa gole samobójcze.

Wszystko to dotyczy ekipy, która nadal „zmaga się” z grą. Bez Ceballosa Los Merengues funkcjonowali jedynie w końcowych zrywach, gdy na murawie panował chaos i w związku z tym mogli biegać i jak najlepiej wykorzystywać swoje indywidualności. W obliczu nieobecności wychowanka Betisu, tylko Luka Modrić jest w stanie narzucić swój rytm, ale brakuje mu już sił, by z łatwością utrzymać intensywność przez pełne 90 minut, zauważa autor.

Osobnym tematem jest zarządzanie największymi gwiazdami. Na stadionie doszło do scen wskazujących na nieporozumienie między Viníciusem a ławką, gdy wydawało się, że jest mu sugerowana zmiana, na co Brazylijczyk zareagował odmową. Viní zebrał nawet kilkusekundową porcję gwizdów, choć finalnie przezwyciężył ten brak pewności, stając się kluczową postacią całego pojedynku.

„Przywołanie do porządku wyciągnęło najlepszego Viníciusa. W końcówce zmienił rytm i był decydujący, bo po jego akcji strzeliliśmy na 2:3, a potem do końca wytrzymał i na poziomie fizycznym rozegrał spektakularny mecz, pokazując całą swoją jakość”, stwierdził Carletto, który – jak zwraca uwagę redaktor Relevo – cały czas trzyma się swojej hierarchii przy dokonywaniu zmian (zdjął Endricka, mimo że był najlepszy, by wprowadzić Mbappé, a Brahima i Ardę Gülera wpuścił zbyt późno).

Mimo to, Ancelotti wciąż jest grze. I to bardzo. Ostatnie lata, w których Real Madryt docierał do kwietnia z szansami na potrójną koronę, miały miejsce właśnie pod wodzą Włocha. W 2014 roku, kiedy to Królewscy triumfowali w Copa del Rey i Lidze Mistrzów, oraz w trwającym 2025 roku. To legenda i urodzony surwiwalowiec, którego los w stolicy Hiszpanii naznaczą zdobyte tytuły, podsumowuje Rodra.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!