Advertisement
Menu
/ marca.com

Enzo Alves w pogoni za rekordem Ødegaarda

Hiszpański napastnik, który w wieku 15 lat zadebiutował już w Juvenilu A, błyskawicznie przeskakuje kolejne etapy szkoleniowe w La Fábrice.

Foto: Enzo Alves w pogoni za rekordem Ødegaarda
Marcelo z synami Enzo i Liamem. (fot. Getty Images)

Real Madryt ma w La Fábrice nieoszlifowany diament. To nazwisko od dawna jest znane w piłkarskim świecie dzięki ojcu, ale sam powoli toruje sobie drogę w Valdebebas, opierając się wyłącznie na ciężkiej pracy i determinacji. Enzo Alves z impetem wszedł na pierwszy duży szczebel w szkółce, gdy w debiucie w Juvenilu A pokonał Atlético Madryt efektownym zagraniem piętą – zaledwie pięć minut po wejściu na murawę. Choć ma dopiero 15 lat, Królewscy już przygotowali dla niego indywidualny plan rozwoju, zakładający stopniowe wprowadzanie, o ile tempo jego wzrostu zostanie utrzymane, informuje MARCA.

– To bardzo sprytny napastnik z ogromnym potencjałem. Świetnie radzi sobie w drużynie Cadete i cały klub pokłada w nim wielkie nadzieje. Jeśli osiągnie poziom ojca – bingo – przyznał Ancelotti przed meczem Pucharu Króla z Realem Sociedad. Włoch oglądał młodzieżowy finał w Valdebebas razem z synem Davide. Choć Enzo pojawił się na boisku dopiero w 77. minucie, raporty, które dotarły do trenera, mówią jedno: ten chłopak wystrzelił z formą w sposób niekontrolowany i jego sufit jeszcze długo nie zostanie osiągnięty, zauważa MARCA.

Jego wyjątkowy talent pozwolił mu przeskakiwać kolejne etapy szkoleniowe w błyskawicznym tempie – aż trafił do hiszpańskiej kadry U-17 i Juvenilu A. W barwach reprezentacji wszedł przy stanie 1:3 w 67. minucie… i pokazał pełnię swojej magii. Najpierw głową zdobył bramkę kontaktową, a chwilę później asystował przy golu na 3:3. Oczywiście – piętą. – Wypadł świetnie. Grał krótko, ale zrobił różnicę. Niewiele o nim wiem, pamiętam go tylko z finału w 2014 roku, gdy robiłem sobie zdjęcia z synem Marcelo i Xabiego Alonso – podsumował Włoch, nawiązując do dwójki dzieci, które właśnie zaczynają pokazywać swoje możliwości (Jontxu kilka miesięcy temu wygrał Donosti Cup).

Na celowniku rekord Ødegaarda
– Jeszcze dwa dni temu biegał bez przerwy po naszej szatni – żartował Arbeloa, gdy Marcelo wrzucił zdjęcie swojego syna z trenerem Juvenilu A po debiucie, który trudno zapomnieć (w ostatnich czterech sezonach zdobył już 12 bramek przeciwko drużynom młodzieżowym Atlético). Teraz Enzo ma przed sobą dwie największe bramy Realu Madryt: Castillę i pierwszy zespół. Droga pełna wyzwań, z których jednym z najtrudniejszych będzie pobicie rekordu Martina Ødegaarda, donosi MARCA.

23 maja 2015 roku, mając 16 lat i 156 dni, Norweg został najmłodszym zawodnikiem w historii, który zadebiutował w barwach Królewskich. Wszedł na murawę Santiago Bernabéu w 58. minucie spotkania z Getafe, zmieniając… Cristiano Ronaldo, który właśnie ustrzelił hat-tricka. Ødegaard dołączył do Realu kilka miesięcy wcześniej dzięki Zidane’owi, będąc celem wszystkich czołowych klubów Europy. Miał być wielką nadzieją Los Blancos na podbicie futbolowego świata – ale ostatecznie nie znalazł dla siebie miejsca w madryckim systemie, przypomina MARCA.

Tymczasem Enzo, wciąż będąc w kategorii wiekowej Cadete, zadebiutował w Juvenilu A w wieku 15 lat i 195 dni, przeskakując dwa szczeble w strukturze akademii. Ma już na oku rekord Ødegaarda, ale stąpa twardo po ziemi. Real wie, że z Enzo – który od momentu dołączenia do La Fábriki w 2017 roku zdobył już ponad 150 goli – wszystko się zgadza. Ale wie też, że nie wolno wywierać na nim presji ani przyspieszać jego rozwoju. Wszystko będzie toczyć się własnym rytmem. Gdy tylko będzie gotowy, awansuje do pierwszej drużyny i spełni marzenie, które towarzyszy mu od początku jego drogi w Valdebebas. Enzo, który dorastał wśród gwiazd, walczy dziś o własne miejsce w szatni, którą dobrze zna.

Zachwycił szatnię Królewskich
Rodrygo i Alaba zareagowali brawami na kapitalną asystę młodego reprezentanta Hiszpanii, a Courtois był pod wrażeniem podania: – Ależ pięta – skomentował Belg, dodając do wpisu emoji ze zdziwioną miną i płomieniem. Na tę samą publikację odpowiedział także Ángel Di María – dawny kolega z drużyny jego ojca w Realu Madryt: – Ale grasz! – napisał, dorzucając kilka ognistych emotek i serce, stwierdza MARCA.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!